http://screenup.pl/?l=JPHBFZ1 Fez-Dakhla na zielono oznaczona trasa w pierwszą stronę, czerwono cześć wspólna w 1. i powrotną stronę i na niebiesko dalsza część powrotu ; )
nawet nie wiem od czego zacząć..yhm 24dni mnie nie było w domu koszta..nieco ponad 400zł

+200zł wcześniej za samolot (Katowice-Frankfurt Hahn-Fez i powrót do Belgii i do Warszawy mimo odwołania nam lotu do Katowic jakoś udało się lecieć innym samolotem) wiem śmiech a to nie był wyjazd typu bagietka,pasztet tylko tajin,słodkości i coca-cola : ) trafialiśmy na niesamowitych ludzi mimo barier językowych. Maroko ma wszystko, byliśmy w górach, na ogromnych kilku km plażach i tych co mają tylko kilkanaście metrów, niesamowite klify, oazy, pustynie, w wielkich komercyjnych miastach (Marrakech jedyne co mi się nie podobało w całej wyprawie) i tych w bardzo małych wioskach. Dziennie kilka km na pieszo zrobiliśmy dzięki czemu mogliśmy oglądnąć całe miasto przechodząc na jego koniec. Wiadomo że wzbudzaliśmy zainteresowanie : ) jeżdziliśmy tylko w dzień od 250 do 500km robiliśmy przy prędkościach starych landar albo tirów w których jechaliśmy w 6osób jest to spoko wynik.Na południe od Agadiru przed i za każdym miastem kontrola Żandarmerii co nieco utrudniało nam jazdę gdyż kierowcy czasem bali się problemów.Razem ponad 4500km w samej Afryce plus 600km żebym się dostał w Polsce na lotnisko i wrócił do domu. Ludzie bardzo chętnie brali,wg mnie chcieli się dowiedzieć i byli ciekawi kultura europejską albo chociażby poćwiczyć swój angielski. Trasa bardzo ciekawa : ) mieliśmy jechać do Mauretanii ale zmieniliśmy decyzję o tym dzień przed wylotem z powodu dalekiej odległości i mało czasu mieliśmy.Ale dzięki temu całe Maroko i Saharę zachodnią ogarneliśmy na maxa. W ogóle inny świat począwszy od przywitania się, jedzenia, sposobu bycia itp. czasem jakieś nieporozumienia były na tym tle ale wszystko spoko. Szokujące nieco dla nas było np 50 mega poduszek w jednym pokoju u znajomych albo to że o 1 w nocy jedliśmy tajina albo że od 1 w nocy do 3.30 byliśmy na herbatce na mieście i z 4osób po paru minutach się zrobiło 15 i nikomu się nie chciało wracać do domu. Co do cs-a w tym kraju to bardzo różnie ale ogólnie dużo szczęścia mieliśmy też. Unikaliśmy spania w hotelach itp. by poznać prawdziwe oblicze Maroka. Na razie to tyle muszę się ogarnąć i wszystko dokładnie opisać bo to tylko tak z grubsza
