Dzięki tricoloris za cynk.
Na spotkaniu prowadzonym przez absolwentkę iberystyki dowiedziałem się wiele śmiesznych i ciekawych informacji. Większość pielgrzymujących to cudzoziemcy,którzy idą do Santiago
NIE Z PRZYCZYN RELIGIJNYCH.
Okazuje się, że na szlaku na odcinku Hiszpańskim w lecie są
DZIKIE TŁUMY. Stąd niektórzy ludzie spieszą się i wstają b. wcześnie rano, by być przed innymi i zaklepać sobie kolejny nocleg. Z kolejnych niewygód to to, że w schroniskach strasznie chrapią. A w samym Santiago trzeba uważać na złodziei paszportów pielgrzymich.
Kilka km. przed Santiago jest "polskie" schronisko prowadzone przez rodaków.
"Deptak"-
TRASA DO SANTIAGO TO NAJWIĘKSZE BIURO MATRYMONIALNE W EUROPIE
Po drodze (chyba w La Rioja-najlepsze wino w Hiszpanii) jest taka
ŚCIANA Z KRANAMI, Z KTÓRYCH PŁYNIE DARMOWE WINO
A co do miejsca z którego chciałbym wyruszyć to mógłbym: z Francji
Z MIASTA CONDOM http://pl.wikipedia.org/wiki/Condom (bo taka fajna nazwa), lub z początku hiszpańskiego odcinka szlaku, bądź z La Rioja, gdzie jest
darmowe wino i wreszcie wersja najbardziej lightowa zacząć od ostatnich 100km. szlaku (to wystarczy, by po dojściu do celu dostać compostele, czyli zaświadczenie po łac. o odbyciu pielgrzymki).
Jeżeli chodzi o koniec trasy to chciałbym pójść na
średniowieczny koniec świata, czyli do przylądka Finisterre, jak czyni większość pielgrzymujących.
Teraz a propos filmu , który właśnie obejrzałem "Pielgrzymka do Santiago de Compostela -Zu Fuss nach Santiago de Compostela" (2007). Film okraszony oryginalnymi spostrzeżeniami i przemyśleniami narratora-pielgrzyma i reżysera zarazem. Szwajcara,który ze swej ojczyzny pokonał pieszo ponad 2000 km. w ponad 80 dni. Porozumiewa się on w kilku językach, lecz wspaniale się słucha jego rodzimego retoromańskiego (język romansz) z charakterystycznym "Rrrr...". Szedł on od września do listopada, w krótkich spodenkach tak tam ciepło!
"Tylko tak urosnę, jak wysoko sięgam. Tylko tak daleko zajdę, jak daleko szukam. Tylko tak dużo ujrzę, jak głęboko patrzę. Tylko takim się stanę, jak o sobie marzę." Karen Ran