Hej,
ja właśnie wróciłem z maroka, bogatszy o dużo nowych doświadczeń, a mianowicie :
Droga :
- w południowej francji warto zaopatrzyć się w bletki ;]
- warto zahaczyć o teatr Salvadora Dali w Figueres.
- stop przez południe hiszpanii (Valencja - Algeciras) minimum 2-3 dni. Andaluzja do autentycznie autostopowy koszmar.
- niedojrzałe pomarańcza są całkiem smaczne
- prom z Algeciras do Ceuty (open) kosztuje 39 Euro (w obie strony). trzeba pytać w każdym okienku, te bliżej wejścia oczywiście oferują droższe ceny. zniżek studenckich nie udało się nam otrzymać.
- cena ta jest niby na najwolniejszy prom, ale z tymi biletami udało nam się wracać szybszym (droższym).
Maroko:
- ogólnie nie jest aż tak tanie jak się spodziewaliśmy
- autobus Marrakech - Tanger 160 DH + 5 DH bagaż
- do autobusu warto przychodzić znaaacznie wcześniej inaczej albo nie chcą wpuścić, albo się leży na podłodze, bez jakiejkolwiek zniżki rzecz jasna.
- Fez to miasto które ODRADZAM, przede wszystkim dziewczynom planującym zwiedzać je bez męskiego towarzystwa. dosłownie nieopodal miejsca gdzie leżeliśmy nastoletni marokańczyk zranił Belgijkę tulipanem w szyję i ukradł jej aparat. rany na szczęście nie były poważne, opatrzyliśmy ją, a mąż zawiózł ją do szpitala.
ogólnie bez konkretnego noża lepiej się tam nie zapuszczać. a i jakbyście wpadli na pomysł poleżenia pod murami miasta uważajcie na martwe owce ;D
- z innych miast już raczej same pozytywne doświadczenia. zwłaszcza Tetouan! tak cudownej mediny nie znajdziecie nigdzie indziej, Tanger, Marakech wszystko się może schować - tam jest klimat! poza tym tylko ona jest wpisana do Unesco.
- nie daj się ojeb...ć na cenie hashu czy kifu. normalna cena to 5 DH za całkiem sporą działkę. czasami 10DH. Ale to max!!! Ofertę rzędu 50 wyśmiejcie, i idźcie dalej. a zaraz coś znajdziecie

- tak samo z miejscowymi strojami - cena za nową jilabę, naprawdę ale to naprawdę dobrej jakośći to 120 - 200 DH. Badziewie kupi się za 2 Euro (22 DH).
- baaaaardzo ważna uwaga - dawskie jilaby mają koronki dookoła kaptura, i jeszcze w paru miejscach, ogólnie bardziej ozdobne są. i NIE ma jilab unisex!

- w Casablance jak zgodnie wszyscy twierdzą nic nie ma.
- w Marrakechu jest przepyszny sok pomarańczowy na głównym placu, kupuja kilka można się targować. podstawowa cena to 4 DH za szklankę. ogólnie to raczej turystyczne miasto, nic specjalnego.
- Grand Taxi do Imlil (w górach Atlas) dla 7 osób to wydatek 300-320 DH. Targujcie tak długo aż dojdziecie. Nam bardziej zjechać się nie udało, może inni mieli więcej szczęścia.
- nie dajcie się prowadzić nikomu do kasy (wszystkie są świetnie opisane), ani autobusu, potem będą smęcić o kasę.
- couchsurfing bardzo często jest nastawiony na zarobek. tzn. za nocleg nic nie policzą, ale : za wspólne jedzenie, załatwienie palenia itd. ogólnie traktują nas jakbyśmy byli chodzącym workiem pieniędzy.
chodź i pozytywne CSy były

- polecam tagin z krewetkami, coś cudownego!
- trzeba uważać przy drogach, baaaardzo częste wypadki, wypadnięcia z drogi itp.
- w dużych miastach typu Casablanca/Rabat lepiej nie iść z prostytutką do hotelu/gościem na hash do niego do domu - bardzo często są w zmowie z policją która wpada po kilku minutach, i bez łapówki się nie obędzie <- takie historie słyszeliśmy parokrotnie, osobiście na szczęście nas ominęły.
- targować się targować i jeszcze raz targować. za towary na targu najlepiej od razu dać wyliczoną kwotę do ręki, ja tak robiłem, i melony miałem za 10 DH.
- byliśmy w czasie ramadanu więc na pewno mamy inny obraz maroka, choćby dlatego, że spało się od 5 do 15, a życie działo się w nocy, teraz jest pewni trochę inaczej, a na ulicę wrócili alkoholicy ;]
Jeśli coś mogę doradzić - to olejcie miasta duże (poza Tetuanem!), zobaczcie góry Atlas/antyatlas/Rif (najlepszy hash na świecie)/ wybrzeże / saharę / zapomniane wioski. Te duże turystyczne ośrodki naprawdę niczym nie różnią się od europejskich i szkoda czasu, aby tam jechać. ale to moje zdanie, każdemu odpowiada co innego

Powodzenia!