Dzień po waszym wyjeździe miałam 38 stopni gorączki

Do tej pory nie wiem z czego, ale może to przez tą wodę...
A poszło z płatka, łapało się bardzo szybko, tylko przy powrocie utknęliśmy na godzinkę na przejściu granicznym Macedonii z Serbią.
Wybraliśmy się na 2 dni do Grecji, widzieliśmy ruiny 2 starożytnych miast i 3 amfiteatrów, przed Jeziorem Prespańskim złapaliśmy malarza abstrakcjonistę, który zaprosił nas na 3 noce do siebie, zwiedzaliśmy okoliczne malutkie i klimatyczne wioski na traktorze jego przyjaciela, próbowaliśmy za darmochę rakiji i tradycyjnych macedońskich potraw i takie tam. Nawet była propozycja wybrania się do Skopii na tradycyjne macedońskie wesele, ale niestety odpadło

No i było jeszcze parę ciekawych przygód, jak np. łapanie stopa z połową otrzymanego ok. 15 kg arbuza w rękach...
Relacja będzie na moim blogu, a zdjęcia wrzucę na Picassę jak mocno je przebiorę, bo wychodzi teraz 1993 zdjęcia... Kto chce wszystkie, mogę mu nagrać na płytkę, bo mój komp nie przetrawi tego, by wrzucić je na jakiś serwer do ściągnięcia.