Witam wszystkich.
Odświeżę nieco temat. Znalazłem na stronce wwoof takie oto ogłoszenie ( translator internetowy ).
1.
Mój partner Roger i ja mieszkam na południu Hiszpanii (Andaluzja), w ślicznej, dziewiczej górskiej dolinie rzeki, 4,5 km od najbliższej wsi, Alozaina i 50 km od morza (łatwa podróż na weekend). Jesteśmy angielsko-polska para z chłopakiem 5 lat, Julian i córeczkę, Maya. Prowadzimy małą ekologiczną posiadłości podmiejskiej z pięknym owoców (głównie pomarańczowy) sad i warzywa garden.We wieść szczęśliwe, spokojne życie na łonie natury i zgodnie z rytmem pracy, która musi być wykonana na farm.We skarbu życia dzikich wokół nas, wszystkie zioła, które leczą nas, wszystkie owoce i veges że pasza us.We gotować proste jedzenie, organiczne jak possible.We prosić o pomoc w zamian za wyżywienie i zakwaterowanie: salon dla dzieci, przygotowanie posiłków, rolnictwo ekologiczne , przetwórstwo spożywcze, drobne prace złota rączka, sprzątanie. Akceptujemy minimalny pobyt dwóch tygodni.
Alozaina ma wiele szlaków turystycznych, Jazda rowerem górskim jest również opcja. Historyczne miasto Ronda, pięćdziesiąt kilometrów od hotelu, doskonale nadaje się do zwiedzania w weekendy też.
Używamy głównie angielskiego jako uniwersalnego języka rodziny, ale jesteśmy również biegle hiszpański, w przypadku uzyskania pomocy z żadnym z tych języków.
Przyjdź i cieszyć się z nami.
Takie coś to mi odpowiada. Byłby ktoś jeszcze chętny ? Wydaje mi się , że najlepiej płci żeńskiej, bo nie bardzo wyobrażam sobie pomoc w salonie dla dzieci

Trzeba najpierw zrobić dokładny wywiad.
Zresztą,po dwóch tygodniach zawsze można zrezygnować. To może być fantastyczna przygoda.
Mój hiszpański i angielski jest na poziomie : "Kali chcieć, Kali umieć", no ale ogłoszeniodawczyni jest Polką.
Może to rozwiąże sprawy językowe ?
Byłby ktoś chętny?