Po ciężkim roku dzielenia życia na maturę i pracę w końcu nadchodzi koniec czerwca, kiedy na miesiąc będę mógł rzucić wszystko w kąt i znowu pojechać przed siebie. Po zeszłorocznej rundce po europejskich stolicach nadszedł czas na nieco bardziej egzotyczny i oddalony cel - Maroko. Rok temu widząc z Gibraltaru wybrzeża Afryki pomyślałem, że kiedyś muszę tam dotrzeć. W końcu nadarza się ku temu okazja. Niestety okazuje się, że dla moich znajomych dystans 8000km autostopem jest czymś nie do pokonania, stąd moje poszukiwania towarzyszki/towarzysza wędrówki tutaj.
Tak więc po kolei: urlop zaczynam w okolicach początku lipca, więc już całkiem niedługo (osoba, z którą miałem jechać niestety wymiksowowała się z projektu...), wtedy też planuję wyjazd. Trasa chyba w wariancie trudniejszym, czyli przez Czechy, Austrię, Włochy, dalej przez Francję i Hiszpanię na prom do Algeciras. Wariant niemiecki byłby prawdopodobnie szybszy, ale ile znowu można jeździć przez ten kraj

Po drodze raczej bez postojów w miastach - w jedną stronę to w końcu 3500 km, tak więc trzeba liczyć koło 5-6 dni na dojazd, żeby spędzić parę dni w samym Maroku

Wyjątkiem może być Barcelona albo jakieś inne miasto, ale to kwestia dogadania się. W trasie noclegi w namiocie przy stacjach benzynowych.
Po dotarciu do wybrzeży Afryki chyba nie trzeba już za wiele planować. Mam kilka pomysłów i miejsc, które chciałbym zobaczyć, ale w Maroku chyba trzeba dać ponieść się wiatrowi

Myślę, że nocleg w tanich hotelach (ok. 10-15zł za noc) nie uszczupli nam portfela, a przy okazji da chwilę wytchnienia po blisko tygodniu pod namiotem.
Odnośnie 'wymagań':
zawsze jeździłem z kolegą, tak więc tym razem chciałbym wypróbować wariantu mieszanego, podobno jeździ się łatwiej. Byłoby też super, gdybyś znał/znała francuski - niestety nie miałem okazji nauczyć się tego języka, a byłby on jednak bardzo przydatny na miejscu : )
Kontakt na pm, maila (
maciej@hachlica.pl) tudzież na fb ( z naciskiem na to drugie ):
https://www.facebook.com/maciej.hachlicaPrzed wyjazdem proponuję spotkanie przy piwie, żeby spróbować się trochę poznać i sprawdzić czy nadajemy się do wspólnej podróży.
Do zobaczenia!
Maciek