Ooo... Idealnie:D Ponieważ trafły mi się praktyki dwumiesięczne, więc w moim przypadku podróżowanie w lipcu i sierpieniu odpada

( a miałam tyle planów!) Ale za to wrzesnień...hmmm... wstępnie możesz mnie wpisać na listę oczekujacych
Mam kilka propozycji: Estonia i Finlandia; druga to trochę inny kierunek: Rumunia, Albania, Bośnia... ogólnie tamtejsze rejony z naciskiem na pierwszą w kolejności Rumunię. Ach, no i od jakiegoś miesiaca snuje się za mną cień potworny, szepczacy o podróży do Gruzji i na ten kraj najbardziej bym naciskała <prosi na kolanach>

Wiązało by się to dodatkowo z podróżą przez Turcję, gdzie też można zobaczyć kilka ciekawych miejsc, choć ja bardziej skupiałabym się na kraju docelowym. Ewentualnie mozna przejechać przez Ukrainę i potem sru! przełynąć z Odessy promem, ale to znów kosztuje;/
No i co o tym myślisz? To dopiero taka wstępna myśl. Oczywiscie jak są jakieś inne ciekawe opcje, moge się dostosować:)
Aaaj... i jeszcze historia znaleziona na jakiejś innej stronce internetowej, Tak o, żeby przekonać ostatecznie, że warto...
"Jest taka legenda, że gdy Pan Bóg rozdawał ziemię to wszystkie narody ustawiły się w kolejkę. Przepychały się, kłóciły, każdy chciał wyrwać jak najlepszy kawałek dla siebie. Tylko Gruzini usiedli z boku, wyciągnęli wino i zaczęli ucztować. Cała ziemia została rozdana, został tylko jeden najpiękniejszy kawałek, który Pan Bóg przeznaczył dla siebie na „emeryturę”. Gruzini się zorientowali, że wszystko już rozdane i przybiegli pytać Pana Boga: – A gdzie nasza ziemia?. Bóg zapytał – A gdzie byliście jak ziemię rozdawałem? – My? Myśmy jedli, pili, śpiewali i gości przyjmowali. – odrzekli Gruzini. Podrapał się Bóg w siwą brodę i odparł – Skoro jesteście taki gościnny naród i radować się umiecie to ja wam tę ziemię com dla siebie wybrał podaruję. I tacy są Gruzini do tej pory – gościnni, otwarci, pełni radości. Mimo wielowiekowych wojen i tragedii nadal pełni ufności."