Własnie wróciłem ze stopego Maroka. Jadąc na przełomie maja/czerwca stopem był gigantyczny problem przeprawić się przez Hiszpanie praktycznie brak ruchu na autobanie, a i z tego co słyszeliśmy na równoległej ekspresówce, aż zdecydowaliśmy się do Almerii dotrzeć autobusem - brakowała godzinna jazda. Jak nigdy dotąd w Hiszpanii straciliśmy kupę czasu. Najtańszy bilet z Almerii do Nadoru 50 euro, a nocą z kuszetką do Melily 58 euro. W Nadorze nie ma czego szukać najlepiej od razu sypać do Tetuanu/Tangeru.
Pewno z samego Gibraltaru taniej promem, ale nie było już czasu jak i cierpliwości na hiszpańskiego stopa. Jakbyście mieli jakieś pytania piszcie

Życzę powodzenia w dotarciu na Giblaltar, choć w sumie sezon już będzie możecie szybciej myknąć

edit:
zapomniałbym bym, dotarcie: start z Poznania po 8 dniach Maroko długo ale w tym postój w szpitalu, dzień na hiszpańskiej plaży no i weekend combo w którym NIC przez 1 dzień nie jechało na naszym przejściu granicznym taka wioska

+ spanie do 10 każdego dnia. Na początku chilloutowe tempo nas cieszyło na końcu zaczęło denerwować stąd tez ostatnie km dojazd autobusem.